5.02.2010

Dong!

Jadę w góry.

Jakieś fotki będą jak wrócę.

Pozdro&poćwicz.

2.02.2010

Hop!Bęc! Pozdrawiam Cię!
Ciach!Pach! Całuję Cię!
Uśmiechnij się skarbie,
O!Właśnie tak !
A teraz czytaj dalej ,
W tej skrytce małej
Na końcu listu tego
Ukryłem coś...coś małego

1.02.2010

Pod skorą.

Zazwyczaj ludzie , którzy fotografują samochody skupiają się na tym co widać od razu. Przedstawiają nam przeróżne detale , smaczki stylistyczne , jak się uda to pokażą też wnętrze - generalnie poznajemy wierzchnią warstwę. Wszystko zależy od podejścia do sprawy ze strony właściciela pojazdu , o ile ów delikwent się trafi.
To co dziś przedstawię to efekt posiedzenia u kolegi w garażu kiedy wymieniał uszczelki kolektora wydechowego w moim aucie. Akurat los chciał ,że miałem przy sobie sprzęciwo i wpadł mi do łba pomysł pogrzebania przy aucie z aparatem.


darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków


Na zakończenie tego odcinka ...

...dr Kot zaprasza na wizytę.

30.01.2010

Zaczarowany ogród.

Ogródki działkowe - kto o nich nie słyszał? Jeden taki posiada moja babcia. Zawsze jej pomagam z koszeniem trawy , zbieraniem owoców , przycinaniem gałęzi , etc. Lubię odwiedzać jej działkę , ponieważ miło kojarzy się z dziadkiem oraz dzieciństwem. Pewnego razu wziąłem ze sobą aparat.
Tego dnia czułem się jak w innej krainie.


darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków



P.S
Mmmmryryryryry :)

28.01.2010

Pewnego popołudnia w Warszawie.

Dziś zacznę od pytania.

Którą porę roku najbardziej lubicie? Moje ulubione to środkowa wiosna , kiedy wszystko dopiero co zaszło zielenią oraz późne lato kiedy uczniacy zaczynają szkółkę , a słońce operuje przyjemnym światłem. Tak! to właśnie lubię. A czemu? Ach , dziś wymienię trzy powody spośród setek innych. Z nimi wiąże się historia , którą chcę dziś przedstawić. Pierwszy - długie spacery z wesołą ekipą , drugi - pogaduchy z ów ekipą na ławce w parku przy piwku i innych takich , trzeci - pomoc w rozwieszaniu plakatów i wlepek promujących imprezę i firmę kumpla.

Przed wkroczeniem w historię przedstawię bohaterów eskapady :
  1. Ari - wielbiona przez wielu , przebojowa fly'girl.
  2. Mati - człowiek firma , czyli gość od SmokeStoryGroup (SSG).
  3. Majak - człowiek , która szuka swoich plaż.
  4. Seler - ten , który wie ,ze jest "pipi".
  5. Pichal - wpadł załapać się na fotkę.
  6. Ja - a , bo znowu ktoś się bawił aparatem i mi cyknął fotkę.
Zaczęło się niewinnie. Była połowa września. Temperatura w sam raz. Siedzę w pracy i widzę ,że do mojej komórki dobija się Majak. "Szykuj na jutro aparat , ruszamy na włajaż z Matim i wlepkami SSG". Więcej nie potrzebowałem wyjaśnień. Następnego dnia po pracy byłem w umówionym miejscu. Park Żeromskiego na placu Wu (czyt. Wilsona). Kilka zdjęć na rozgrzewkę ogarnięcie plakatów , wlepek ,zupki chmielowej - generalnie zbiórka.





Kiedy chłopcy wdrożyli się w temat ,a Pichal pognał do roboty - ruszyliśmy w drogę. Następny przystanek to ławeczka na placu Inwalidów. Po drodze wrzucaliśmy wlepki , plakaciki oraz dołączyła pani Ari - dodam tylko , że koleżanka reprezentuje SSG na brejkowych parkietach.
Ławka na placu Inwalidów okazała się dłuższym przystankiem. W końcu trzeba było wypić kolejne piwko bez martwienia się o dziury w chodnikach do tego dorzuciliśmy domieszkę bardziej zaawansowanych dialogów.






Żeby nie było , że tylko siedzimy i gadamy następne będą fotki w akcji. Trochę spacerku , trochę wlepiania , trochę plakacenia. Kierunek - Centrum. Oczywiście wszystko na piechotę.














W ogrodzie Saskim zatrzymała mnie magia scenerii podczas zachodu słońca. Odleciałem w chmury , a gdy doszedłem do siebie musiałem nadgonić tempo , żeby dogonić resztę grupy.





Podczas pościgu za peletonem , zrobiłem mini przystanek , żeby chwycić PKiN. Ale efekt pracy pokaże w innym wpisie. Poniżej macie fotki kończące wyprawę. Dodam tylko ,że powrót do domu na piechotę byłby chybionym pomysłem.








To tyle o tym wypadzie. Dla ciekawskich zarzucam link http://www.smokestory.pl/. Polecam.


Ten co nie ma nicka pozdrawia Brzoskwinkę.

26.01.2010

Saab z Cytrynka.

Dziś chciałbym wam pokazać dwa urocze pojazdy , które można spotkać w okolicach mojego ulubionego Żoliborskiego placu Wilsona. Są to Saab 96 oraz Citroen 2CV - dwa klasyczne auta. Jedno bardzo popularne , drugie zaś rzadko spotykane , ba ! taki model Saaba widziałem tylko raz w życiu.
Uroczą parę pierwszy raz spotkałem bodajże w lipcu 2009 - niestety nie miałem wtedy przy sobie aparatu. Następna okazja przydarzyła się dopiero u schyłku lata. Na przełomie września i października. Tego dnia postanowiłem skorzystać z pozostawionego mi Saxo (pozdro Pichal) i ruszyć porobić jakieś zdjęcia. Pogoda była dość ciekawa , odwiedzin Saaba z Cytrynką nie miałem w ogóle w planach. No , ale jak to bywa z planami , w moje wdarł się "spontan". Akurat przejeżdżałem odpowiednią ulicą i tym razem sobie nie odpuściłem.

A teraz zapraszam do zdjęć.


Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket



Tak wiem fotki nie są ułożone jak należy i niech tak pozostanie.

To tyle na dzisiaj.

Uśmiechnięty.

25.01.2010

Płock tour 2oo9...

...czyli krótka seria z ostatniego wypadu poza wioche w poprzednim roku.

Osoby zamieszane w tripa :
  • Majaczyna - pan melanżu.
  • Seler - książę krainy słomek.
  • Sonia - jedna z sióstr Majaczyny.
  • Ksenia - druga z sióstr Majaczyny.
  • Kuszner - reprezentant wiecznych studentów.
  • Kuba - hmmm? Spoko typ , o !
  • Pichal - obecny był tylko jego zielony gazolot saxo.
Co , jak i dlaczego , czyli troszkę o wypadzie :
Sprawa wygląda tak - kilka dni przed wyjazdem dowiedziałem się o całej sprawie. Miejscem docelowym była jakaś zapyziała wiocha pod Płockiem , w której znajduje się królestwo Selera. Fabryka słomek don Vasylla (jego ojca). Marian tego weekendu miał misje pilnowania dobytku z racji takiej , iż były święta i nie było komu. A , że Marcio potrzebował kwitu to nie odmówił temu lukratywnemu kontraktowi.
Na miejsce dotarliśmy dzięki temu , że Pichal pojechał w góry do swojej chacjendy (nota bene jedziemy tam niebawem , ale w troszkę innym składzie ) na deche i zostawił nam zieloną wściekliznę - bliżej znaną jako Saxo 1.0 LPG. Podróż była miła i bezproblemowa. A jak dotarliśmy na miejsce...
... zobaczyliśmy Mariana w akcji. Trochę był już zrobiony piwkiem , ale kit z tym. Oprowadził nas po fabryce i wprowadził w tajniki produkcji słomek. Korzystając z okazji zwinęliśmy parę opakowań gotowego produktu.
Po zwiedzaniu przyszedł czas na to co tygryski z Łomianek lubią najbardziej...melanż. Puszki poszły w ruch ( na odwal się kupiliśmy kratę Żubra w pobliskim sklepie). Do tego jeszcze można doliczyć szyszki. Po kilku wypitych Żubrach dołączył do nas Kuba z Kusznerem. Oczywiście oni też zaliczyli zwiedzanie królestwa słomek. A później powrót na stare tory.
Czas nam miło płynął w sali konferencyjnej. Było ciepło i przytulanie. Grała muzyczka. Jedyne co to był problem ze spaniem. Miejsce zasililiśmy w dwa łóżka i jeden fotel rozkładany. Skończyło się to tak , że z braku miejsca do uwalenia się spocząłem pod stołem.
Rano , nazwijmy to tak. Dla jednych było za wcześnie na pobudkę , a inni nawet nie raczyli się obudzić. Niestety spanie na podłodze wrzuciło mnie do tej pierwszej grupy. Ogarnąłem się , wsiadłem w auto i podjechałem do sklepu po jakiś zalążek śniadania. Następnie rzuciłem propozycję "Kto jedzie do Płocka?". Jedynie zainteresowani byli Sonia ( już wczoraj była "za" takim wypadem) oraz Kuszner.
Będąc w drodze zobaczyliśmy znak kierujący do McDonalds'a - jednogłośnie zatwierdziliśmy to miejsce jako "warte odwiedzenia". I w tym oto miejscu zrobiłem pierwsze wypadowe fotki.





Teraz słów kilka o zdjęciach powyżej. Trochę z przyczajki , troszkę pokazania , że jednak można być zadowolonym z żarcia w tym paskudztwie. Do tego jeszcze ukazanie Sonii w jej prawdziwej naturze - zieleni. Dodam jeszcze , że Kuszner daje rade jako model. A i na koniec...zdjęcie jak jem zrobił Kuszner , żeby było wiadomo. Ale wrzucam , bo robił moim aparatem.

Kontynuując wypad dotarliśmy na stare miasto. W sumie nic innego nas nie interesowało. Musze przyznać , że jest to uroczę miejsce i chętnie je odwiedzę wiosną. Najchętniej z małą Pe. Oczywistą oczywistością jest to , że zrobiło się kilka fotek na rynku i w jego okolicach. Raz , dwa , trzy ...tadaaaaam :











Jak widać w architekturę starówki specjalnie się nie wkręcałem. Jak komuś to przeszkadza to zapraszam do komentarzy.

Po krótkim wypadzie do Płocka wróciliśmy do królestwa słomek. Jedynie Majak i ja wróciliśmy tego wieczoru do domu. Marian , dziewczyny Kuszner oraz Kuba zostali na kolejną dobę.

To na tyle z tego wypadu.

Pozdro elektro.